Analiza opowiadania z pewnej watahy internetowej do której należy Riven. Nie mam zamiaru tutaj wyśmiewać stylu pisania, wiadomo, błędy zdarzają się każdemu ^^ To może być ciekawe c:
Analizuje:
An
Gdy dowiedziałam się o wojnie, (ale jakiej znowu wojnie? Pierwsze zdanie i nie ogarniam)
natychmiast pobiegłam na przyszykowania. (Chyba na przygotowania)
Nie wiem ile zrobię dla watahy... pewnie prawię nic, w końcu jestem tylko małym szczeniakiem mieszkającym pod pagórkiem w kupce piasku w Holandii.
w końcu co może zrobić taka wadera jak ja? (Czyli to wadera, już zaczęłam myśleć, że basior)
Bez mocy i... Nie ważne. (Skoro nie ważne to po co o tym wspominasz?
Wzięłam broń w pysk po jakimś martwym wilku z watahy Asai i pobiegłam na teren bitwy. (Raczej na pole bitwy ale niech będzie, poza tym przyjrzyjmy się temu co ja zrozumiałam z tego zdania: Jakiś wilk z podobno wrogiej watahy zostaje zabity, czyli przykładowo, spalony magią innego wilka, i zamiast kupki popiołu, zostaje po nim broń. A tak poza tym, skoro z kontekstu zdania wywnioskowaliśmy, że nie było tam wilka tylko broń, skąd ona wiedziała, że należy do wilka z wrogiej watahy?)
Widziałam wiele martwych wilków z naszej watahy i watahy wroga. (Chwilowo pozwolę sobie zerknąć na rzeczonego bloga. W watasze jest 20 wilków, w tym jeden szczeniak który nie walczył [nowych wilków nie liczę bo nie brały udziału w wojnie]. Pomijając to, że na wojnie nikt nie zginął, to skoro wilków mamy 19, to ile to jest "wiele"? 9? 10? A może 15? Wtedy zostałyby tylko 4 wilki, a to raczej trudno by było nazwać watahą)
Biegnąc czułam na łapach krew która wbijała mi się w nie powodując, że było jeszcze więcej krwi. (Ale poważnie, jak można "czuć krew"? Jest ciężka? Gorąca? Zimna? A może powoduje ból? Jeśli już mogłaby wyczuć zapach krwi, ale skąd wiedziałaby, że znajduje się na jej łapach?)...
to uczucie chodzenia po czerwonej wodzie dawało mi we znaki, że biegnę na śmierć (Wat? To woda jest czerwona?)...
ale kogo obchodzi moja śmierć? Co chwilę ktoś umiera, a moja śmierć będzie najmniej dramatyczna... (Aha, czyli rozumiem iż znajdujemy się w niebie, skoro już umarłaś)
- Riven... to może być mój ostatni dźwięk więc proszę pochowaj mnie w wannie z szynką... - mówiłam do niego w myślach smętnym głosem, ale mi przerwał i próbował pocieszyć. (Pozostawię to bez komentarza) Biegłam i dotarłam na teren bitwy (To ile ona tam biegła? Czytałam to ledwo 2 sekundy i w jednym zdaniu zdarzyły się 2 rzeczy). Co chwilę umierał jakiś basior lub wadera, a Alfa starała się walczyć (Okej, a więc zostały tylko 4 wilki, i umierały jeszcze kolejne. Nieskończoność wilków w watasze. Prawie jak nieskończone strzały w Igrzyskach Śmierci). Pobiegłam i zaczęłam walczyć razem z nimi. Walka była zatarta przez padający śnieg (Tutaj wyjaśnię ci twój błąd, zatarte, mogą być ślady na drodze. A walka może być zażarta jak już). Dostałam wiele ran na pysku, łapach które i tak były już całe w krwi tysięcy klonów tej dziewiętnastki wilków z watahy... Poczułam smak krwi w pysku, ale nie odpuszczałam. Wnet zobaczyłam Kit-Katsume (Czas na przerwę, czas na Kit-Kat), który udawał, że zabija naszych. Pobiegłam do niego.
- Katsume! - zatrzymałam się przy nim i opuściłam broń która natychmiast zniknęła niczym peleryna niewidka - nie powinno Cię tu być! Asai Cię zabije jak się dowiesz, że (kiedy on się dowie? To lepiej mu nie mów bo jeszcze go zabiją kiedy ON się dowie)...
- Trudno. Nie mam zamiaru zabijać wilki z watahy mojej przyjaciółki (pfrkt polisz maj frend)... - uśmiechnął się. Też się uśmiechnęłam i zaczęliśmy razem walczyć ramię w ramię.
- Kirke! Co ty robisz?! Jak mogłaś nas zdradzić?! - usłyszałam głos Sary, ale zignorowałam go (Więc Sara to basior?) i skoczyłam na wilka z watahy Asai i sztyletem leżącym na ziemi oddałam mu cios w serce tak, że krew wyprysnęła w mój pysk, a sztylet zniknął. (Kolejna znikająca broń) Poczułam smak zwycięstwa i nie przestałam atakować wilki. Rozdzieliłam się z Kasume. Nasza walka była zatarta (Kolejna zatarta walka, chyba ten śnieg faktycznie nieźle się rozpadał). Widziałam wokół wilki które krzyczą, piszczą i konają z bólu. Mnie to nie dotyczyło. Miałam brudne futro od krwi, ale nie umierałam bo w końcu mam jeszcze miliard swoich klonów których leży pełno na ziemi, i ciągle ktoś je zabija. Walczyłam dla dobra watahy. Stanęłam ramię w ramię ze swoimi i razem chroniliśmy swój teren. Czułam się potrzebna. Jak umrę to mnie zapamiętają. Wybiegłam na pięć wilków i mimo ran każdemu oddałam cios (Dobrze moje panie a teraz robimy piramidę! No już już! Jak na balecie!). Poczułam jak jakiś wilk biegnie na mnie *An.exe stopped working* (Wait what? POCZUŁA jak jakiś wilk oddalony od niej o co najmniej kilka metrów biegnie w jej stronę?! Jest bogiem czy jak, czuje to co dzieje się we wszechświecie?). Odwróciłam się i zobaczyłam jego gniew w oczach, pianę w 18 pyskach i ochotę zemsty za zabicie jego braci. Zostałam sparaliżowana (Oh no! It's medusa! Ruuuun!). Jego wzrok mnie wystraszył. Puściłam broń i czekałam na śmierć, zamknęłam oczy i... nic się nie stało bo w końcu i tak przecież jestem już w niebie. Otworzyłam oczy, a prze de mną stał przebity na wylot cieniem Kasume.
Resztę opowiadania już sobie daruję, bo nie mam ani czasu na omówienie go do końca, ani ochoty na oberwanie później za to od Riven.
Komentarz An: Dziwnie, śmiesznie, poza tym normalne opowiadanie. Wiele niedociągnięć i błędów, ale na takie rzeczy chyba tylko ja zwracam uwagę. Poza tym pojawiło się tam wiele "zatartych walk" i wilków które wyczuwają gdy ktoś biegnie w ich stronę. I jeszcze ta śmierć na końcu (właściwie to w połowie, bo nie omówiłam w całości ale nie ważne). Innymi słowy Life is brutal and full of zasadzkas.
Ocena An: 50,3/10
Riven tu byla i sie zemsci (specjalnie z bledami jak i teraz xd)
Resztę opowiadania już sobie daruję, bo nie mam ani czasu na omówienie go do końca, ani ochoty na oberwanie później za to od Riven.
Komentarz An: Dziwnie, śmiesznie, poza tym normalne opowiadanie. Wiele niedociągnięć i błędów, ale na takie rzeczy chyba tylko ja zwracam uwagę. Poza tym pojawiło się tam wiele "zatartych walk" i wilków które wyczuwają gdy ktoś biegnie w ich stronę. I jeszcze ta śmierć na końcu (właściwie to w połowie, bo nie omówiłam w całości ale nie ważne). Innymi słowy Life is brutal and full of zasadzkas.
Ocena An: 50,3/10
Riven tu byla i sie zemsci (specjalnie z bledami jak i teraz xd)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz